Czy Wybrzeże Amalfi jest zbyt zatłoczone turystami? Moja szczera opinia
Przemierzałem pobocze SS163 więcej razy, niż chciałbym przyznać, wciśnięty w kamienny mur, podczas gdy autobus SITA i furgonetka dostawcza próbowały się minąć na zakręcie, i za każdym razem zadawałem sobie to samo pytanie: czy to miejsce jest naprawdę zbyt zatłoczone turystami, czy po prostu jestem zirytowany po złych dziesięciu minutach? Po kilku wizytach w różnych porach roku doszedłem do odpowiedzi, której jestem gotów bronić: w szczycie sezonu tak, Wybrzeże Amalfi ma realny problem z nadmierną turystyką, i to nie jest tylko kwestia nastroju — to wpisane jest w geografię tego miejsca.
Dlaczego „zbyt zatłoczone turystami” to tu nie tylko wrażenie
Nadmierną turystykę zwykle opisuje się jako problem percepcji — zbyt wiele osób na twoich zdjęciach, zbyt długie oczekiwanie na stolik. Na Wybrzeżu Amalfi ta skarga ma fizyczną przyczynę, którą można wskazać na mapie. To nie jest rozległy region, w którym tłumy się rozpraszają. To mniej więcej 50-kilometrowa wstęga przylegająca do klifu, a SS163 to jedyna droga biegnąca na całej jej długości. Nie ma objazdu, nie ma drugiej trasy, nie ma bezpośredniego pociągu do Amalfi, Positano czy Ravello. Kiedy popyt gwałtownie rośnie, ma dokładnie jeden kanał, przez który może przejść, a ten kanał nie robi się szerszy tylko dlatego, że nadszedł lipiec.
Myślę, że to rozróżnienie ma większe znaczenie, niż przyznaje większość materiałów o tym regionie. Zatłoczone muzeum może wprowadzić wejścia na konkretne godziny. Zatłoczone nadmorskie miasteczko może być zatłoczone i nadal funkcjonować, jeśli samochody mogą się swobodnie poruszać. Tutaj, kiedy SS163 się zapycha, wszystko zapycha się razem z nią: autobus, na którym polegasz, żeby dostać się z Positano do Amalfi, taksówka próbująca dotrzeć do twojego hotelu, karetka, która czasami potrzebuje tego samego pasa. To właśnie ta część przesuwa mnie z oceny „ruchliwie” do „strukturalnie napięte”.
Droga to cały argument
Wciąż wracam do faktu, że nie ma tu żadnego rozwiązania zapasowego. Przeczytaj cokolwiek o jeździe po SS163, a zobaczysz te same ostrzeżenia powtarzane w kółko: jest wąska, ciągle się zakręca, a w wysokim sezonie obowiązują na niej sezonowe ograniczenia ZTL i naprzemienna kontrola ruchu w Amalfi, Positano i Ravello. Te ograniczenia istnieją, ponieważ droga już nie jest w stanie płynnie wchłonąć szczytowego popytu — to nie spekulacja, to właśnie powód, dla którego wprowadzono te restrykcje.
Porównaj to z tym, jak większość odwiedzających faktycznie się przemieszcza, korzystając z autobusów SITA zamiast wynajętego samochodu, właśnie dlatego, że droga karze każdego, kto próbuje jechać nią samodzielnie w lipcu czy sierpniu. Promy pomagają rozłożyć część tego obciążenia w sezonie, łącząc wybrzeże z Sorrento, Capri i Neapolem, ale wprowadziłbym cię w błąd, nazywając to całorocznym rozwiązaniem — te połączenia promowe drastycznie się przerzedzają lub całkowicie ustają wraz z nadejściem zimy. Uczciwy obraz sytuacji jest więc taki: jedna przeciążona droga przez większość roku i częściowy, sezonowy zawór bezpieczeństwa, który działa tylko wtedy, gdy dopisuje pogoda.
Gdzie moim zdaniem zawodzi argument „to tylko percepcja”
Widziałem argumentację, że narracja o nadmiernej turystyce w tym miejscu jest wyolbrzymiona, że wiele destynacji jest bardziej zatłoczonych i nie przypina się im tej etykiety. Nie sądzę, żeby ten argument się utrzymywał, gdy weźmie się pod uwagę, dlaczego nie ma tu kolei. To nie jest przeoczenie — nikt nie ułożył torów wzdłuż 50-kilometrowej krawędzi klifu i nikt tego nie zrobi. To trwały fakt strukturalny, a nie tymczasowa niedogodność czekająca na inwestycję infrastrukturalną. Każdy inny znany mi region turystyczny, który dobrze radzi sobie z wysokim popytem, robi to, zwiększając przepustowość: więcej pociągów, obwodnica, drugi most. Wybrzeże Amalfi strukturalnie nie może tego zrobić. Jego urok — klify, wąskie uliczki, miejscowości ułożone piętrami na zboczu — to dokładnie to samo, co ogranicza jego przepustowość. To dużo trudniejszy problem niż „to teraz popularne miejsce” i uważam, że zasługuje na nazwanie go wprost, zamiast złagodzenia do sezonowego marudzenia.
Czego nie będę twierdzić
Chcę tu zachować ostrożność, bo w tekście opiniotwórczym łatwo jest sięgnąć po liczby, które brzmią autorytatywnie, a takie nie są. Nie powiem ci, ile milionów turystów przewija się przez Positano w sierpniu, ani nie zacytuję precyzyjnego rocznego wskaźnika wzrostu, bo nie mam wiarygodnych danych, by to poprzeć, a wymyślenie ich osłabiłoby sam argument. Argument za realnym problemem nadmiernej turystyki nie potrzebuje sfabrykowanej statystyki. Opiera się w całości na faktach strukturalnych: jedna droga, brak bezpośredniego dostępu kolejowego do jakiejkolwiek nadmorskiej miejscowości i sezonowe kontrole ruchu, które istnieją, ponieważ władze regionu same uznały, że presja jest zbyt duża.
Więc czy mimo wszystko warto tam jechać?
Nadal tak uważam i wciąż tam wracam. Ale zmieniłem sposób, w jaki planuję podróż, przez wszystko powyższe. Nie próbuję już zobaczyć pięciu miejscowości w jeden dzień. Sprawdzam kiedy najlepiej przyjechać, zamiast automatycznie wybierać lato, i miałem naprawdę lepsze wyjazdy w maju i październiku niż kiedykolwiek w sierpniu, gdy do tego samego widoku dochodziła godzina stania w przejściu autobusu. Jeśli zdecydowałeś się przyjechać w szczycie sezonu, wolę, żebyś jechał ze świadomością ograniczeń SS163, niż oczekiwał łatwej, filmowej wersji wybrzeża, którą obiecują zdjęcia. Zorganizowana jednodniowa wycieczka, która bierze na siebie prowadzenie samochodu, jak całodniowa wycieczka na Wybrzeże Amalfi z Neapolu, przynajmniej usuwa jeden punkt tarcia, nawet jeśli nie może usunąć samego tłoku.
Do czego dochodzę
Nadmierna turystyka na Wybrzeżu Amalfi to nie mit wymyślony przez zgorzkniałych dziennikarzy podróżniczych, ale też nie chodzi wyłącznie o zarządzanie oczekiwaniami. To przewidywalny efekt połączenia atrakcji na poziomie UNESCO z geografią jednopasmowej, jednodrogowej i bezkolejowej trasy, która nigdy nie została zbudowana z myślą o dzisiejszym natężeniu ruchu w szczycie sezonu. Nie sądzę, żeby to czyniło z wybrzeża błąd, którego nie warto odwiedzać. Sprawia to natomiast, że timing staje się najważniejszą decyzją, jaką podejmiesz w sprawie tej podróży, jeszcze zanim wybierzesz hotel czy miejscowość na nocleg.
zorganizowany dzień łączący ruiny Pompejów z przejazdem po Wybrzeżu Amalfi, pozwalający komuś innemu prowadzić po SS163 może złagodzić wizytę w szczycie sezonu, a jeśli wolisz rozłożyć zwiedzanie wybrzeża na dwa dni bez zmagania się z wynajętym samochodem na zakrętach, ten dwudniowy plan podróży po Sorrento, Wybrzeżu Amalfi i Pompejach z Neapolu jest zbudowany właśnie z myślą o tym ograniczeniu. Dla prostszego przyjazdu, prywatny transfer z Neapolu lub Salerno z postojem w Pompejach przynajmniej pozwala uniknąć kolejki do autobusu SITA w dniu podróży.
Żadne z tych rozwiązań nie naprawia leżącego u podstaw wąskiego gardła. Ale to uczciwa, praktyczna wersja hasła „zbyt zatłoczone turystami”: nie powód, by pominąć wybrzeże, ale powód, by przestać udawać, że SS163 wchłonie wszystko, co rzuci na nią lipiec. Jeśli chcesz mieć uporządkowany sposób na uniknięcie najgorszego tłoku, mój przewodnik po unikaniu tłumów i plan podróży poza sezonem to miejsca, od których bym zaczął, razem ze zrozumieniem, dlaczego nie ma tu kolei w pierwszej kolejności — kiedy to zaskoczy, reszta osobliwości wybrzeża zaczyna mieć znacznie więcej sensu.
tours.Opinion
Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


